
Małgorzata Chrzanowska – Moja przygoda ze skrzypcami nie wróżyła nic dobrego. Chciałam grać na fortepianie. Ale p. dyrektor oznajmił, że mam za małą rączkę i za dobry słuch, więc najlepsze będą dla mnie skrzypce. W rezultacie wyglądało to tak, że po lekcjach skrzypiec wracałam do domu i …siadałam przy pianinie rozczytując kolejne utwory. Przez 6 lat szkoły I st. uzbierała się niezła szafka nut…na fortepian 🙂 Wtedy się „obudziłam” i doszło do mnie, że fortepian to słaba przyszłość muzyczna (nauczyciel? akompaniator?). Musiałam nadrobić stracone lata weekendowymi lekcjami, żeby zdać do II st. Udało się.
Potem też musiałam ciągle oś nadrabiać, ale- jak stwierdziła moja wspaniała p.prof. Maria Słubicka-Podejko – wyszłam na ludzi 🙂 Nie mam żadnych osiągnięć konkursowych. Dumna jestem, że poznałam członków Amadeus Quartet, do których jeździłam na kursy. Dumna jestem też, że gram w ROK, bo to wspaniali Ludzie i Muzycy. Od 3 lat mieszkam na wsi i nie bardzo chce mi się stamtąd ruszać, ale mój Mąż mówi wtedy-przecież masz najlepszą pracę na świecie! I to prawda 🙂 Mamy dwa cudne koty – Rysia i szaloną Mysię. Nie każdy wierzy, że jestem artystką ;), bo pracuję również w biurze w Centrum Kultury. No i prowadzę zajęcia wokalne. Reszta w następnej aktualizacji 🙂



